FC Barcelona pokonała Getafe 2:1 na własnym boisku, mimo gry w „dziesiątkę” od 25. minuty. Wtedy to właśnie arbiter wyrzucił z murawy Gerarda Piqué. Podopieczni Michela nie potrafili jednak wykorzystać tej szansy i musieli uznać wyższość, świetnie dysponowanego Leo Messiego. W doliczonym czasie rzut karny na bramkę zamienił Roberto Soldado.
Na dzisiejsze spotkanie z drużyną z przedmieść Madrytu, Pep Guardiola wyegzekwował bardzo kombinacyjny skład. Na środku defensywy zabrakło kapitana i lidera Carlesa Puyola- w jego miejsce zobaczyliśmy Gaby’ego Milito. Na prawej obronie zamiast Daniego Alvesa biegał z kolei Maxwell. Linię pomocy stworzyli: Touré, Keita, Xavi. Na lewym skrzydle ujrzeliśmy Iniestę, na prawej tradycyjnie Messi a typową „9” był Zlatan Ibrahimović. Na ławce zaś zasiedli tacy piłkarze jak Henry, Pedro czy Márquez.
Barcelona w mecz weszła bardzo mocno. Najpierw dośrodkowaniem z lewej flanki Abidal narobił zamieszania w polu karnym Codiny. Później indywidualne umiejętności zaserwował Leo Messi. Argentyńczyk wykiwał rywala, zbiegł z prawej strony do środka i huknął tuż obok słupka. Zabrakło naprawdę niewiele. Celownik najlepszego piłkarza świata został uregulowany już w siódmej minucie. Wszystko zaczęło się od bardzo mądrego wycofania przez Touré, który będąc plecami do bramki rywala ujrzał nadbiegającego Messiego i wyłożył mu futbolówkę jak na tacy. Lionel popisał się iście „szwajcarską precyzją” i technicznym strzałem umieścił piłkę tuż przy słupku bramki strzeżonej przez Codinę.
Argentyńczyk nie zwalniał tempa i nadal nękał defensorów rywali. W 14. minucie po pięknym podanie Xaviego, Messi znalazł się „sam na sam” z
”portero” Getafe, ale przytomne zachowanie Codiny ograniczyło możliwości Leo i musieliśmy obejść się smakiem. Minęły dosłownie dwie minuty i ponownie oglądaliśmy atak naszego gwiazdora. Tym razem asystentem okazał się Maxwell, który dzielnie zastępował Daniego Alvesa. Brazylijczyk dzięki swojej technice wyminął dwóch rywali i dograł w pole karne. Piłka trafiła do Messiego, ale ten nie miał za bardzo „z czego uderzyć” i obronną ręką w tej akcji wyszedł Codina. 18. minuta i kolejny majstersztyk Lionela. Najpierw piękna wymiana z Maxwellem, która przyprawiła defensorów rywali o zawrót głowy, następnie kolejna wymiana z Ibrą i strzał, który z trudem wybronił Codina. Artyzm pełną gębą!
Wszystko wyglądało bardzo ładnie i nic nie przemawiało za tym, że Barcelona będzie miała dziś jakiekolwiek problemy ze słabo prezentującą się ekipą Getafe. Niestety sprawy lekko skomplikowały się w 25. minucie, kiedy czerwoną kartkę ujrzał Gerard Piqué. Nasz środkowy obrońca spóźnił wślizg i zdaniem pana Teixeiry Vitienesa zasłużył na najsroższą karę. Ta decyzja zdecydowanie uskrzydliła ekipę gości. Podopieczni Michela przejęli inicjatywę i coraz śmielej atakowali bramkę strzeżoną przez Valdésa. Getafe było bardzo konsekwentne i spokojnie wypracowywało sobie kolejne okazje. Może nie były one klarowne, ale wyglądało to zdecydowanie lepiej, niż w pierwszych 25. minutach. Dwa razy czujność Victora sprawdził Miku. Pierwszym razem zmusił naszego bramkarza do pięknej „robinsonady”.
Barcelona widząc szalone ataki Getafe mądrze cofnęła się do tyłu i szukała swojej szansy w zabójczej kontrze. Taką udało się wyprowadzić w 43. minucie, kiedy Ibrahimović znalazł się „sam na sam” z Codiną. Zlatan wykiwał bramkarza, ale jego strzał z linii bramkowej wybił wracający Rafa.
Od początku drugiej połowy było widać, że Getafe jest gotowe na to, żeby wziąć ciężar rozgrywania na swoje barki. Na murawie oglądaliśmy dość nietypowy obrazek, biegającej Barcelony za rywalami. Podopieczni Michela już w 48. minucie stworzyli sobie bardzo groźną okazję. Dość zaskakujące dośrodkowanie zaserwował Pedro Rios, w polu karnym znalazł się Soldado, ale przytomna interwencja Valdésa pozwoliła Barcelonie na utrzymanie prowadzenia. Ataki Getafe najwyraźniej przestraszyły trochę Guardiolę, który w 52. minucie postanowił ściągnąć z murawy Zlatana Ibrahimovicia, a w jego miejsce posłał Sergio Busquetsa, zmieniając zarazem ustawienie na 3-3-2. Chwilę później z boiska zszedł Yaya Touré, a jego zmiennikiem okazał się Rafa Márquez. Tym razem zmiana była podyktowana jednak jakimś urazem reprezentanta Wybrzeża Kości Słoniowej.
Po godzinie gry, przytłumiona Blaugrana znowu pokazała pazur. Piękną akcję zainicjował Iniesta, który wymienił futbolówkę z Messim, następnie zdołał jeszcze podać do Keitę, a ten w sytuacji „sam na sam” trafił w boczną siatkę. Seydou… Mamy jednak wielkie szczęście, że po naszej stronie biega młody chłopak z Rosario. Messi z „eskortą” czterech rywali przebiegł kilkanaście metrów, by w polu karnym wkręcić ich w ziemię i wyłożyć piłkę do Xaviego, który bez problemów pokonał Codinę. Tym samym, Leo został liderem klasyfikacji ligowych asystentów (ma ich 8 na koncie). Przypominam, iż jest także samotnym liderem tabeli strzelców. I jak tu go nie kochać?
Później mecz bardzo się wyrównał. Barcelona zrobiła swoje i mogła spokojnie „dotruchtać” do końcowego gwizdka sędziego. Z kolei Getafe trochę podłamało się bramką strzeloną przez Xaviego i znacznie spuściło z tonu. Jedynym piłkarzem, który grał swoje zawody i nie kalkulował, był Messi. Argentyńczyk w 82. minucie po raz „n-ty” sprawił trudności Codinie. Leo zszedł do środka i zaserwował prawdziwą bombę, którą bramkarz z wielkim trudem przeniósł nad poprzeczkę.
86. minuta i następna porcja umiejętności Messiego. Genialny rajd i podanie do Seydou Keity, który i tym razem skiksował w wyśmienitej okazji. W 90. minucie boisko opuścił Iniesta, a w jego miejsce wszedł Pedro. Kiedy wszyscy myślami byli już w szatni, arbiter Teixeira Vitienes na spółkę z Rafą Márquezem dali nam jeszcze dreszczyk emocji. Meksykanin ostro potraktował w polu karnym Kepę i obejrzał za to czerwoną kartkę. „Jedenastkę” na bramkę zamienił Roberto Soldado. Sędzia z Kantabrii mógł podyktować rzut karny, ale czerwona kartka była chyba przesadą. Jedno jest pewne- ulubieńcem kibiców z Camp Nou to on nie zostanie.
Spotkanie zakończyło się zasłużonym zwycięstwem Barcelony. Duma Katalonii była ekipą zdecydowanie lepszą i mimo gry w dziesiątkę od 25. minuty, nie dali pozwolili rozwinąć skrzydeł Getafe. Blaugrana miała kilka powodów do zaniepokojenia, ale nasza defensywa okazała się bezbłędna. Swoje show serwował Messi. Argentyńczyk rozgrywał niesamowite zawody, rozbijając defensywę rywali raz po raz. W siódmej minucie pięknym strzałem pokonał Codinę, a 60. minut później asystował przy golu Xaviego.
Następny mecz Barcelony odbędzie się 14. lutego w niedzielę. Katalończycy pojadą do Madrytu, aby zmierzyć się z Atletico.
FC Barcelona 2-1 Getafe CF
1:0, Messi (7’)
2:0, Xavi (67’)
2:1, Soldado (90’+ rzut karny)
FC Barcelona: Valdés; Maxwell, Piqué, Milito, Abidal; Touré (Márquez 58’), Keita, Xavi; Iniesta (Pedro 90’), Ibrahimović (Busquets 52’), Messi
Getafe CF: Codina; Miguel Torres, 'Cata' Díaz, Rafa, Mané (Manu del Moral 56’); Parejo (Casquero 64’), Boateng; Pedro Ríos, Albín; Soldado, Miku (Kepa 77').
Arbiter: Teixeira Vitienes
Żółte kartki: Maxwell (24'), Xavi (27'), Busquets (83'); Mané (17'), Boateng (53'), Casquero (81')
Czerwone kartki: Piqué (25'), Márquez (90')